Strach wygląda z łat

Posted on Posted in Bez kategorii, Ewa Kazimierczak

Na początek przytoczę historię Tomasza Edisona, która po prostu jest niezwykła i dla mnie bardzo poruszająca.

Thomas Edison pewnego dnia wrócił do domu ze szkoły i wręczył swojej mamie list, mówiąc: „Mój nauczyciel dał mi ten papier i powiedział, żebym przekazał go tylko mojej matce”. Mama spojrzała na kartkę, a jej oczy wypełniły się łzami. Po chwili zaczęła czytać na głos w obecności syna: „Pani syn jest geniuszem. Ta szkoła jest za mała dla niego i nie ma wystarczająco dobrych nauczycieli, by go uczyć. Proszę, by go pani uczyła sama”.

Wiele lat później, gdy matka Edisona zmarła, a on był już jednym z największych wynalazców stulecia, pośród rzeczy matki, na dnie biurka znalazł ten schowany list. Wyjął go i zaczął czytać: „Pani syn jest opóźniony w rozwoju. Proszę zabrać go z tej szkoły”.

Edison rozpłakał się wtedy i napisał w swoim dzienniku: „Thomas Edison był dzieckiem opóźnionym w rozwoju, które dzięki bohaterskiej matce zostało geniuszem stulecia.”

Historia, którą przytoczyłam pokazuje, jak wielki wpływ na nas mają słowa i opinia innych. Niestety sama doświadczyłam etykietowania. Pochodzę z dysfunkcyjnej rodziny i bardzo długo borykałam się brakiem wiary w siebie i niskim poczuciem własnej wartości.

Gdy z perspektywy czasu patrzę na przebieg swojej edukacji, to mam wrażenie, że wszyscy bardziej kładli nacisk na to  czego nie umiem lub co mi nie wychodzi. Mało było natomiast wsparcia w obszarach, w których mogłam wzbić się ponad przeciętną. I tak rosłam sobie w przekonaniu, że jestem „zdolną ale leniwą”, „niereformowalną” z przeważnie „nieodpowiednim zachowaniem”. Nikt jednak nie zainteresował się, co jest tego przyczyną, ani moimi potrzebami. Nie otrzymałam od żadnego dorosłego adekwatnej pomocy.

Nie pamiętam zbytnio swoich nauczycieli, poza dosłownie kilkoma osobami. Wspominam je bardzo życzliwie. Jednej szczególnie zawdzięczam coś czego nie zapomnę do końca życia. Pani od polskiego powiedziała mojej zamartwiającej się mamie:  „jest zdolna i da radę”. Pani Profesor zatrzymała też mój komiks, który stworzyłam przy okazji przerabiania na polskim „Mitologii”. Powiedziała, że będzie pokazywać go w każdej klasie. Czułam jej wsparcie i sympatię. Nawet nie wiecie ile to znaczyło dla 16latki, która była koszmarnie zagubiona. Jej słowa dodają mi otuchy nawet dziś. Ktoś we mnie uwierzył! Wow! Pielęgnuję to uczucie w swoim sercu.

Później moje losy toczyły się dość dramatycznie. Dziś dziękuję Bogu, że żyję i udaje mi się to i owo. 10 lat temu weszłam na całkem nową drogę, udało mi się odnaleźć siebie samą i wrócić do domu, do siebie. Powoli, krok po kroku zaczęłam odkrywać swoje powołanie i podejmować kolejne wyzwania.

Jestem wiecznym uczniem, ale też i nauczycielem (ależ odpowiedzialność!!!). Uczę się nieustannie. Przede wszystkim tego kim jestem i jakie mam zasoby. Staram się pracować nad tym w czym utykam i doskonalić to, co przychodzi mi z łatwością. Przyglądam się sobie w relacjach. Największą szkołą jest dla mnie mój DOM.

Oczywiście przychodzą do mnie momenty, w których sobie myślę… „ja? A kim ja jestem, że zabieram się za takie rzeczy”.  Zaczynam się wtedy bać. Na szczęście nie znoszę się bać i wkurzam się na lęk, bo najczęściej jest on moim wyobrażeniem.

Kiedy mój strach znika? Właśnie wtedy, gdy zaczynam robić to czego się obawiam. Umiem już niektóre rzeczy po prostu odpuścić, bo chcę być dla siebie dobra, a wiem że potrafię się zapętlić w nadaktywności.

Jednak dzięki wchodzeniu w strach udało mi się wyjść za mąż, urodzić dwoje pięknych dzieci, a trzeciego oczekuję (jeszcze dwa miesiące). Mam nieidealną rodzinę (moje marzenie), którą uważam za swój największy sukces, a przy tym obszar… najcięższej pracy.

A Ty, w jakich momentach przełamałaś swoje obawy? Wymień w myślach 3 rzeczy, które mimo lęku udało Ci się zrobić…

1.

2.

3.

Widzisz? Na pewno jest tego więcej. Przyjmij to z wdzięcznością i uciesz się tym, co już udało Ci się osiągnąć. I pamiętaj, że jedyną osobą, do której możesz się porównywać to TY sama z przeszłości. Wtedy dostrzeżesz swoje postępy.

Jeśli masz naklejoną na czole jakąś etykietkę, to pamiętaj że widzisz ją tylko Ty! W lustrze.
Czy to imię, które do Ciebie przywarło jak pasożyt jest prawdziwe?

Nie bój się! Ja powiem Ci prawdę: jesteś piękna, kochana i bardzo światu potrzebna. Twoje imię brzmi NIEIDEALNA, ale NIEPOWTARZALNA! 😀

Ewa Kazimierczak

Prezes Fundacji Każdy Ważny

Zapraszam Cię na najbliższe WYDARZENIE dla kobiet 🙂

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *