Jakie więzi budujesz?

Posted on Posted in Bez kategorii

Pierwszą relacją, w którą wchodzi dziecko jest zawsze relacja z matką. To ona nosi dziecko i od tego, jak ta relacja będzie budowana na początku zależy bardzo wiele.

Więź jaką dziecko tworzy z matką we wczesnych latach życia, wywiera duży wpływ na przyszłe relacje romantyczne, przyjaźnie dziecka i styl rodzicielstwa.

Autor tej teorii John Bowlby, który opracował konsekwencje utraty opieki macierzyńskiej, zapisał że:

„Zapotrzebowanie małego dziecka na miłość i obecność matki jest równie wielkie jak jego zapotrzebowanie na jedzenie”.

Pod wpływem pracy Blowbiego  Harry Harlow, psycholog z University of Wisconsin-Madison, przeprowadził bardzo znane eksperymenty na rezusach. Odbierał małe małpki ich matkom i wychowywał w oddzielnym pokoju. Znajdowały się tam dwa odpowiedniki matek: pierwsza była z drutu, a druga szmaciana.

W pierwszym eksperymencie „miękka” matka dawała mleko, a druciana nie. W kolejnym było odwrotnie, to druciana miała pokarm.

Obserwowano do której chętniej przytulają się rezuski. Okazało się, że zawsze wybierały szmaciana matkę, mimo że pokarm dostawały od drucianej. Gdy zabierano z pokoju „matkę” frotte i zostawiano tylko drucianą wersję, małpki gorzej trawiły mleko i miały biegunkę. Małpkom do przeżycia i poczucia bezpieczeństwa potrzebny jest nie tylko pokarm, ale także bliskość i więzi… A co dopiero jeśli chodzi o ludzi?

Typy więzi matka – dziecko. 

Mary Ainsworth wyróżniła trzy rodzaje więzi, które łączą matkę i dziecko:

1. bezpieczna

Po rozdzieleniu z matką dziecko podąża za nią, woła ją, a po jej powrocie szuka z nią kontaktu i szybko się uspokaja. Więź bezpieczna wytwarza się, gdy matka umie odczytać potrzeby dziecka, reaguje na nie adekwatnie i je zaspokaja.

2. unikająca
Tworzy się, gdy matka nie reaguje na potrzeby dziecka. Małe dziecko (niemowlę) przestaje domagać się pomocy i już na nią nie liczy. Popularne treningi zostawiania dziecka w łóżeczku w celu wypłakiwania się, aż uśnie… dziecko przestaje płakać, ale nie z powodu spokoju, a właśnie poddania się.

Przy takiej więzi niektóre dzieci unikają kontaktu z opiekunem zarówno wtedy, gdy wychodzi, jak i wtedy, gdy powraca. – opisuje tę więź Alison Gopnik w książce „Dziecko filozofem”.
„Zamiast więc płakać bądź okazywać radość, dzieci te po prostu nadzwyczaj intensywnie wpatrują się w zabawki. Ktoś mógłby stwierdzić, że dzieci te zwyczajnie przeżywają mniejszy stres niż dzieci »ufne«. Lecz okazuje się, że jeśli zmierzymy tempo bicia ich serc podczas separacji, objawy fizjologiczne wskażą, że wewnętrznie dzieci te czują rozpacz”.

3. ambiwalentna

Druga grupa w więziach „poza bezpiecznych” to dzieci które uczą się, że matka czasem je pocieszy i da wsparcie, a czasem nie. Matka ta najczęściej nie potrafi właściwie odczytać potrzeb dziecka i np. uspokaja, gdy maluch chce się bawić, a bawi się z nim, gdy on potrzebuje spokoju.
Te dzieci tworzą więź ambiwalentną.

„Przeżywają silny stres nie tylko wtedy, gdy opiekun wychodzi – są także niepocieszone, kiedy powraca” – pisze Gopnik. „Zamiast więc szybko odzyskać spokój i poczucie szczęśliwości, nieprzerwanie płaczą, przylegając do swoich opiekunów. Bywa też, że wpadają w ataki szału, rzucają zabawkami, płaczą i wściekają się na matkę nawet wtedy, gdy jednocześnie się do niej przytulają”.

Co dalej?

Dziecięca więź z matką ma wielki wpływ  na związki romantyczne w dorosłości. Ustalone schematy w okresie niemowlęcym są jednym z czynników, które wpływają w jaki sposób zachowujemy się w późniejszych związkach i relacjach międzyludzkich.
Czy myślimy, że ludzie będą na nas otwarci i nasze potrzeby będą brać pod uwagę? A może przeciwnie: zakładamy, że nasze zdanie, granice i potrzeby będą nieważne.

Dzieci z więzi unikającej były przez rówieśników odczytywane, jako agresywne lub złe. Te tworzące więź ambiwalentną, najczęściej stawały się ofiarami i były mniej lubiane przez rówieśników.

Ludzie wychowani w więzi bezpiecznej uważają, że zasługują na miłość i troskę, mają adekwatne poczucie własnej wartości, są ambitniejsi i odporni na porażkę. Są lepiej traktowani zarówno przez rówieśników i nauczycieli w szkole, którzy przyjmuję postawę wspierającą i więcej wymagają.

Warto się przyjrzeć swoim relacjom z rodzicami i tym, które budujemy obecnie. Jeśli widzimy jakieś nieprawidłowości i odczuwamy ciężar, nie umiemy odczytać, to są drogi naprawy tej sytuacji.

Nie jesteśmy sami i warto się rozwijać osobiście, żeby budować relacje satysfakcjonujące dla nas, dla naszych bliskich, a szczególnie z dziećmi. Myślę, że każdy rodzic chce dla dziecka prawidłowego rozwoju, żeby kochało siebie i innych dojrzale.

 

Jeśli ten temat jest dla Ciebie ważny. Zapraszamy 2 grudnia na konferencję JESTEM MAMĄ!  Zależy nam na Tobie i Twojej rodzinie.

Tematem „Relacja z matką jako fundament życia” rozpoczniemy spotkanie.
Przez zagadnienie poprowadzi nas Danuta Prokulska-Balcerzak, która jest psychoterapeutką w Mazowieckim Centrum Psychodynamicznym.

Zostało już tylko 9 dni!
ZAPISUJĘ SIĘ

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *